Legion X

Historia Legionu X Gemina (Equites)

Dzieje legionu X ze wszystkimi jego transformacjami, to niemal pięć wieków wpisanych w schyłek republiki rzymskiej i cały okres cesarstwa. Większość tego czasu, niemal czterysta lat, stacjonował on w Panonii, głównie w Windobonie i Carnuntum, opodal stolicy naszych południowych sąsiadów: Bratysławy.

Zważywszy na tą bliskość południowych granic Polski, grupa naukowa powołała stowarzyszenie  Legionu X Gemina (Equites)- "Viri Clarissimi", który strzegł granic Panonii Superior razem z legio I Adiutrix i z legio XIIII Gemina.

Założeniem Stowarzyszenia jest autentyczna i pełna rekonstrukcja uzbrojenia oraz wyposażenia legionów rzymskich w klasycznym okresie I/II wieku n.e. Celom tym służą szczegółowe badania znalezisk i dotyczących ich opracowań akademickich, na podstawie których są odtwarzane elementy uzbrojenia, oraz stosowanie archeologii eksperymentalnej, dzięki czemu następuje weryfikacja dotychczasowych teorii naukowych. Repliki militariów są wykonywane głównie przez utalentowanych i uznanych w Polsce rzemieślników, a prezentacja antycznego uzbrojenia odbywa się w cyklicznych imprezach plenerowych o charakterze historycznym i edukacyjno-rekreacyjnym, organizowanych głównie przy stanowiskach archeologicznych. Dzięki temu pokazy stanowią uzupełniającą do lektury ilustrację do zajęć akademickich, szkolnych i ośrodków upowszechniających "żywą" kulturę Imperium Romanum.

Legion X pojawia się na kartach historii rzymskiej około 61 p.n.e. Jednostka ta zapewne została sformowana w czasie pacyfikacji powstania galijskich Allobrogów, którzy pod wodzą Krytognata (wg. Cycerona wciągniętego do spisku Katyliny) podnieśli bunt w Gali Zaalpejskiej, ale zostali pokonani przez pretora G.Pontyniusza pod Soloną (łac. Solo) nad środkowym Rodanem. Naczelne dowództwo nad X legionem zostało następnie przyznane prokonsulowi Metellusowi Celerowi, lecz ów, nie dotarłszy nawet do swej prowincji, zachorował nagle i zmarł. W ten sposób nadzieje Celera na podboje w Gali przejął prokonsul Gajusz Juliusz Cezar, dla którego legion X okazał się najlepszy w całej jego armii. Znamiennym jest, że od samego początku bezpośrednią komendę nad legionem X Cezar powierzył najwyższemu rangą legatowi T.Labienusowi, któremu Senat przyznał imperium propretora. T.Labienus okaże się jednym z najbardziej uzdolnionych dowódców, a dowodzony przez niego legion X będzie kuźnią utalentowanych centurionów, zasilających kadrę oficerską nowo formowanych legionów Juliusza Cezara.
Legion X, podobnie jak inne tego typu formację, liczył sobie około 4600 ludzi. Miał on 6 trybunów, rekrutujących się z ekwitów, około 60 centurionów, z których każdy dowodził 80/100 legionistami. Sześć takich centurii tworzyło kohortę, stanowiącą zasadniczą jednostką taktyczną armii, dowodzoną przez najstarszego rangą centuriona (primi ordines). Od czasów reformy G.Mariusza (męża ciotki Cezara), werbunek do legionów odbywał się również wśród capite censi (ubogi proletariat miejski), dla których służba dawała okazję do doraźnego udziału w łupach, stały roczny żołd w wys. 500 sestercji oraz karierę w armii, nagrody i ziemie dla weteranów. Dla wielu X legion stał się domem, z którym związani byli silnym poczuciem dumy, lojalności i oddaniem towarzyszom broni (Commilitones).
Nadzieje Juliusza Cezara na podboje, łupy i sławę w Gali związane były z wielką wyprawą Helwetów. Plemię to wraz z Tygurynami, Tulingami i Bojami (368 tyś.) w marcu 58 r. zaczęło się gromadzić nad Rodanem, gdzie stacjonował legion X. Cezar najpierw rękoma legionistów wniósł wzdłuż Rodanu, od Jeziora Genewskiego do gór Jura 13 km wał ziemny wys. 5 m., wzmocniony fortami, i skutecznie odparł ataki wroga. Następnie pozostawiając obronę linii fortyfikacji legionowi X, Cezar ruszył do Akwilei skąd zabrał doświadczone legiony VII, VIII i IX oraz dwa nowo sformowane XI i XII. Z taką armią wzmocnioną 4 tyś. sprzymierzonej jazdy galijskich Eduów i lekkiej piechoty posiłkowej Cezar pomaszerował na barbarzyńców, których dogonił nad Saoną. Tam legion X dokonał masakry Tygurynów, uderzając na nich znienacka przed świtem, kiedy ci przeprawiali się przez rzekę. Kolejną akcją legionu X była próba uderzenia na Helwetów ze wzgórz, które obsadził T.Labienus i wyczekiwał na znak do ataku przez pozostałe legiony. Z powodu błędu dowódcy jazdy C.Konsydiusza Longusa, który centurie legionu X wziął za oddziały Helwetów, Cezar nie zaatakował. Do krwawej rozprawy z barbarzyńcami doszło dopiero pod Bibrakte. Helweci, dając łupnia sprzymierzonej jeździe Eduów, sami przystąpili do ofensywy. Cezar przyjmując bitwę ustawił legiony na wzgórzu. Legion X zajął honorowe miejsce na prawym skrzydle uformowany w szyku triplex acies z czterema kohortami w pierwszej linii i trzema drugiej i trzeciej. Bitwa rozpoczęła się gdy Helweci późnym popołudniem w zwartym szyku tarczowników ruszyli na linie rzymskie. Kiedy tylko barbarzyńcy przybliżyli się na odległość 20- kroków legioniści z impetem wyrzucili pila, które przebijając na wylot tarcze i ciała Helwetów wyszczerbiły zwartą falangę. Wtedy Rzymianie z mieczami w dłoni runęli na Celtów. Zmagania trwały długo, a legion X dokonał nie lada wyczynów, gdy w jego odsłoniętą prawą flankę uderzyli nagle świeżo przybyli na pole zmagań dzicy Tulingowie i waleczni Bojowie. Legion przegrupował swe kohorty i walczył na dwa fronty. Cezar odniósł zwycięstwo, które jednak zostało okupione znacznymi stratami. Helweci wprawdzie ponieśli klęskę, ale uciekli, choć po trzech dniach wrócili z prośbą o pokój.
Kiedy tylko Cezar uporządkował sprawy Helwetów i ich sprzymierzeńców, natychmiast zdecydował się wyeliminować z gry o panowanie nad Galią potężnych Germanów pod wodzą Ariowista, który od kilkunastu lat dyktował warunki w środkowo-wschodniej Gali. Legion X wraz z innymi został rozmieszczony w mieście Sekwanów w Vesontio, które, uprzedzając Germanów, forsownym marszem zajęli Rzymianie. Tam, próżnując, legioniści nasłuchali się od miejscowych i przyjezdnych kupców o ogromnej liczbie, sile, dzikości i niebywałych rozmiarach germańskich wojowników. Narastające obawy wśród oficerów szybko przeniosły się na szeregowych żołnierzy, powodując wybuch prawdziwej paniki. Ci, którym było wstyd okazywać słabość, zaszywali się w namiotach i pisali testamenty. Cezar niezwłocznie zwołał consilium, złożone ze wszystkich centurionów, na którym min. oświadczył, że skoro strach ogarnął jego ludzi, to wymarsz, który zaplanował na późniejszy czas, zarządza już o czwartej straży, by przekonać się czy poczucie godności i obowiązku czy też niegodne tchórzostwo panuje w rzymskiej armii. Dodał jednak, że w przypadku gdy przeważy to drugie, wyruszy z samym tylko legionem X, co do którego odwagi i pokładanej w nim ufności nie ma wątpliwości. Skutek tej mowy był natychmiastowy. Legioniści X legionu szybko wysłali delegację, dziękując za wyróżnienie, uznanie i zgłaszając swą gotowość. Inne legiony zawstydzone, pałając wstydem i rywalizacją popędzili swych trybunów do Cezara z zapewnieniem, że nie są gorsi, i że ich gotowość nigdy nie była dyskutowana.
Wojna z Germanami była przyczynkiem do kolejnego, dość niezwykłego wyróżnienia Legionu X. Cezar, prowadząc rozmowy z Ariowistem, miał u boku asystę jeźdźców- cały Legion X, który wsadził na konie. Stąd przylgnęło do nich na kilkanaście lat zaszczytne miano Equites. Kiedy negocjacje spełzły na niczym, Cezar u podnóży Wogezów, poprowadził legiony do bitwy. Legion X tradycyjnie zajął zaszczytne miejsce na prawym skrzydle uformowany w szyku triplex acies. Niemal bez zwyczajowego obrzucenia wroga pociskami, legioniści nagle ruszyli z mieczami na lewą flankę, rozbijając od razu kłębiące się tam watahy świeżo przybyłych zza Renu Swebów. Germanie wpadli w panikę i rzucili się do ucieczki. Większość zginęła w czasie pościgu, padając od mieczy lub tonąc w wodach Renu.
Kiedy Cezar skończył z Germanami przyszła kolej na Belgów, którzy siedząc w dzikich ostępach północnych lasów, pośród bagien, stronili od rzymskiej cywilizacji. Cezar do swych legionów dodał dwa nowe, XIII i XIV, obsadzając w nich stanowiska centurionami z X legionu. Pokonawszy barbarzyńców, którymi dowodził Galba- król Suesjonów (legion X naciął nieco zastępy Belgów w czasie ich odwrotu z nad Aksony), Cezar ruszył na Nerwiów, którzy czatowali na Rzymian w zaroślach przy brzegach rzeki Sambra. Owego dnia na czele rzymskiej armii szedł legion X, za którym posuwały się IX, XI, VIII, XII i VII. Kiedy przystąpiono do budowy obozu Nerwiowie ruszyli z pełną mocą. Pierwsi Atrebatowie przebyli brodem rzekę i runęli na zaskoczonych Rzymian, lecz mieli pecha, bo trafili na legion X, który korzystając z dogodnej pozycji na wzniesieniu zasypał barbarzyńców pilami, a potem zwarte kohorty zepchnęły ich w dolinę, rozpoczynając pościg. Gorzej sytuacja wyglądała na prawym skrzydle, gdzie XII i VII legion uginał się pod ciosami walecznych Nerwiów. Wtedy nadciągnął legion XIII i XIV, ale to dowodzący zwycięskim legionem X T.Labienus pchnął swych ludzi na drugi brzeg rzeki i uderzając od tyłu na Nerwiów, rozbił ich doszczętnie.
Po zmasakrowaniu dziesiątek tysięcy germańskich Uzypetów i Tenkretów, którzy niebacznie zapędzili się zza Renu do Gali, i po spustoszeniu osad Sugambrów i Swebów w prewencyjnej wycieczce Cezara za Ren, legion X ruszył na Brytanie. Wyprawa ta nie przypadła jednak do smaku legionistom, którym Cezar polecił zdobywać brzeg wprost z morza. Nieprzystosowane do desantu statki mogły cumować z daleka od plaż, do których legioniści musieli dojść, brodząc w głębokiej morskiej wodzie; na lądzie zaś czekały rydwany Brytów. Wówczas chorąży „który niósł orła X legionu, po wezwaniu bogów na pomoc, aby czyn jego przyniósł szczęście legionowi, zawołał: >>Skaczcie towarzysze broni, jeśli nie chcecie oddać wrogom legionowego orła.... Gdy doniosłym głosem wypowiedział te słowa zeskoczył wprost z okrętu i począł nieść orła w kierunku nieprzyjaciela.” Widząc to, legioniści, napominając jeden drugiego, poszli za przykładem swego chorążego, a za legionem X ruszyli inni i zajęli brzeg. Należy nieco ubolewać, że imię owego zucha Cezar pominął w swych pamiętnikach. Interim przyszły przypływy jesienne i Cezar postanowił wracać. Zaraz po powrocie do Gali legion X ruszył z odwetową akcją na Morynów, którzy szybko się poddali.
Druga wyprawa X legionu do Brytanii była zakrojona na znacznie większą skalę (600 okrętów). Tym razem widok setek okrętów przeraził Brytów, i wycofali się w głąb lądu, kryjąc się w warowni. Legion X zajął brzeg i z marszu przystąpił do oblężenia. Razem z VII legionem legioniści X sformowali sławnego testudo (żółwia) i za pomocą rampy przy murze szturmem wzięli warownię Bigbury Wood. Brytowie zjednoczeni od wodzą Kasywelaunusa po kilku porażkach poprosili o pokój, na który z ochotą przystał i Cezar. Pora roku i wieści z Kontynentu były niepokojące.
© Copyright All Rights Reserved; Designed by marek.konopa@margraph.pl
MarGraph Poznań 2010 - 2014